Wojewoda za monitoringiem wuzetek

Autor: redaktor / Opublikowano: 14 sierpnia 2010

14 sierpnia 2010

W piątek opisaliśmy jak inwestorzy ścigają się z planami. Na obszarze opracowywanego właśnie planu Wzgórze św. Bronisławy II przy ul. Starowolskiej inwestor wystąpił o wuzetkę na 70 domów w miejscu chronionym od zabudowy. Przy ul. Astronomów jest wniosek na ponad 20 domów, mimo że będzie to sprzeczne z zapisem planu Rejon Fortu Skała II.

Odkąd w 2003 r. z mocy ustawy unieważnione zostały plany zagospodarowania przestrzennego, Kraków pogrąża się w urbanistycznym chaosie. Zanim zostaną opracowane nowe plany, pozwolenia na budowę wydawane są w oparciu o decyzje o warunkach zabudowy. Te nie muszą być zgodne z zapisem studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego (plan musi), które wyznacza wizję kształtowania przestrzeni w mieście.

- Niektórzy inwestorzy nie chcą planów, bo bez nich mogą budować gdzie i jak chcą – mówi Mikołaj Kornecki z Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa.

- Społeczne monitorowanie wuzetek jest trudne, dlatego ich spis z podanym miejscem i datą rozpoczęcia postępowania oraz jego efektem powinien być dostępny w internecie – dodaje.

Zwolenników takiego pomysłu jest więcej:

- Podpisuję się obiema rękami pod jawną informacją na temat wuzetek na stronie Biuletynu Informacji Publicznej. Każdy ma prawo wiedzieć, co jest budowane w jego sąsiedztwie. Nie ważne czy będzie to uciążliwy obiekt utylizacji odpadów czy nowe osiedle – mówi Stanisław Kracik, wojewoda małopolski.

Ponadto zdaniem wojewody taka informacja mogłaby służyć społecznym akcjom w obronie najbardziej wartościowych miejsc, które są teraz zagrożone.

- Jestem za, tym bardziej że istnieje bardzo prosty manewr administracyjny, żeby wyłączyć sąsiadów z postępowania wz. Wystarczy wydzielić geodezyjnie drogę wzdłuż granicy działki i odciąć się od wszystkich. Wtedy sąsiedzi dowiedzą się o budowie jak na plac wjedzie koparka – mówi radny Grzegorz Stawowy. – Także jak ktoś kupuje działkę, powinien mieć ogląd tego, co dzieje się w najbliższej okolicy – stwierdza.

Rozpatrzenie tematu podczas Komisji Planowania Przestrzennego zamierza wprowadzić Włodzimierz Pietrus, szef komisji: – Nie widzę przeciwwskazań, tylko z takiego rejestru trzeba wyłączyć dane personalne inwestorów – zaznacza.

To co podoba się radnym, niekoniecznie jednak cieszy urzędników:

- Jeżeli ustawodawca nałoży na nas taki obowiązek, to się do tego zastosujemy. Tych postępowań jest tak dużo, że nie ukrywam że będzie to dla nas dodatkowa praca – mówi Ewa Szczygłowska z Wydziału Architektury. Przypomina, że o procedowanych wuzetkach informację może zaczerpnąć każdy mieszkaniec Krakowa, który zwróci się o to pisemnie do wydziału. Trudno jednak czasem przewidzieć, o które miejsce trzeba zapytać. – Mamy wiele interpelacji radnych z takimi prośbami – dodaje Ewa Szczygłowska. Obowiązek publicznego informowania mieszkańców o wz dotyczy na razie inwestycji mających znaczący wpływ na środowisko, np. spalarni śmieci.

AUTOR: Paulina Polak

 

Kategorie

Dziennik Polski, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS