Wojewoda małopolski blokuje plany Krakowa

Autor: redaktor / Opublikowano: 06 lipca 2010

6 lipca 2010

Dlaczego wojewoda Stanisław Kracik, w przeciwieństwie do swego poprzednika, masowo skarży już obowiązujące plany przestrzenne Krakowa? Magistraccy urbaniści uważają, że to element przedwyborczej gry. On sam zarzeka się, że to nieprawda, a ruchy te tłumaczy m.in. brakiem czasu, by je dokładnie sprawdzić.

Efekt? 6 z 11 uchwalonych przez radę miasta za rządów Kracika dokumentów, trafiło już do sądu. Podobny los może spotkać pięć innych. Plany te, co gorsze, już obowiązują, a na ich podstawie wydawane są pozwolenia na budowę i pobierane opłaty.

Procedura jest taka, że uchwalone przez radę miasta dokumenty trafiają na biurko wojewody. Ten, jeśli ma do nich jakieś zastrzeżenia, powinien w ciągu miesiąca wydać tzw. rozstrzygnięcie nadzorcze. Umożliwia ono planistom poprawienie błędów wskazanych przez wojewodę lub pozostawienie planu, który będzie obowiązywał z wyłączeniem spornych części.

- Wojewoda jednak wpierw plan publikuje, czyli wprowadza w życie, a potem go skarży. To nie zostawia gminie wyboru. Musimy się procesować, chyba że zrobimy go od nowa – tłumaczy Magdalena Jaśkiewicz, dyrektorka magistrackiego biura planowania przestrzennego.

A to czas i koszty. Przygotowanie jednego planu zabiera co najmniej rok i kosztuje ok. pół miliona złotych. Jego brak umożliwia zaś, by na terenach, które ma chronić i porządkować, wyrastała chaotyczna zabudowa.

Poprzednik Kracika, wojewoda Jerzy Miller powstrzymywał się od kierowania planów do sądu. W 2009 roku nie zaskarżył żadnego dokumentu. W sytuacjach budzących wątpliwości wydał pięć rozstrzygnięć nadzorczych. Dlaczego teraz jest inaczej?

- Nie wiąże się to ze zmianą wojewody, czy wyborami – zapewnia Stanisław Kracik. – Staram się po prostu, aby plany były dobrze wykonane i legalne.

Broni go radny Grzegorz Stawowy (PO). – Wojewoda skarży plany, bo mają wady prawne – tłumaczy. – Jeśli jednak drobna sprawa groziłaby uchyleniem całego dokumentu, na pewno wycofa skargę.

Planiści magistraccy uważają, że wojewoda czepia się drobiazgów i mnoży prawne wątpliwości. Urzędnicy Kracika bronią się tym, że wygrywają sporo rozpraw, co ma potwierdzać słuszność drogi sądowej.

Takie podejście dla urbanistów miejskich to oddawanie losu przestrzeni Krakowa w ręce sędziów i paragrafów, a nie fachowców. Plany w sądach, jak zapewniają, uchylane są często z powodu braku kilku słów, czy niedopełnienia biurokratycznych procedur.

AUTOR: Piotr Rąpalski

 

Kategorie

Gazeta Krakowska, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS