Tanie parkowanie dla krakowskich radnych i polityków!

Autor: redaktor / Opublikowano: 28 września 2010

24 czerwiec 2010

Radni miejscy sprawili sobie prezent. Będą mogli parkować w strefie za 10 zł miesięcznie, czyli 25 razy taniej niż pozostali mieszkańcy. Oni i 100 innych osób – urzędników i parlamentarzystów.

W środę późnym wieczorem na sali rady miasta było 40 radnych, gdy głosowano nad uchwałą przyznającą im super korzystny abonament. Tylko pięciu z nich sprzeciwiło się przyznaniu tego przywileju: Bogusław Kośmider, Grzegorz Stawowy (obaj z PO), Jakub Bator, Wojciech Hausner (radni PiS), Barłomiej Garda (niezależny). Trójka radnych była nieobecna: Jerzy Połomski, Bolesław Kosior i Łukasz Słoniowski. Reszta dopuściła do uchwalenia korzystnego dla siebie abonamentu.

Uchwała przewiduje, że obok radnych, tani abonament dostaną też małopolscy senatorowie, posłowie i europosłowie oraz wojewoda i jego zastępcy, radni województwa, prezydent miasta i jego zastępcy oraz jego pełnomocnicy, członkowie zarządu powiatu oraz województwa. Łącznie z radnymi Krakowa 160 osób!

- Na ważne sprawy, którymi zajmowaliśmy się na sesji, jak choćby kwestią mieszkań komunalnych, radni poświęcili po piętnaście minut. Natomiast w sprawie abonamentu zużyli 2 godziny. To chyba wystarczy za podsumowanie – komentował zdenerwowany Bogusław Kośmider, radny PO, który głosował przeciw taniemu abonamentowi.

- Rozumiem, że jako radni musimy dojeżdżać do naszego miejsca pracy i mieć gdzie zaparkować. Ale 10 zł miesięcznie to gruba przesada, tym bardziej, że ten abonament obejmie całe stare miasto – uważa Stawowy. – A już najbardziej absurdalne jest przyznanie tego przywileju posłom z Nowego Sącza czy Zakopanego – załamuje ręce. On również był przeciw.

By przyznać sobie przywilej radni musieli głosować nad uchwałą aż dwa razy. Za pierwszym podejściem pomyłkowo poparli bowiem poprawkę radnego Stawowego, który zaproponował całkowitą rezygnację z tego przywileju. – Widocznie jej nie przeczytali uważnie, bo kiedy ogłoszono jej treść wybuchła burza, a potem ruszyli do powtórnego głosowania – nie może uwierzyć Stawowy.

Zdaniem urzędnika, z którym rozmawialiśmy, radni parkowali do tej pory pod magistratem legitymując się zezwoleniem na wjazd w strefę B (magistrat jest w jej obrębie). Ono jednak z opłat nie zwalnia. A każdy kto nie jest zameldowany w strefie płatnego parkowania musi za abonament uiścić co miesiąc 250 zł.

Zamieszanie z opłatami radnych zaczęło się od interwencji obywatelskiej. Pan Witold, jeden z naszych Czytelników, od kilku miesięcy tropił urzędników i radnych, którzy jego zdaniem nielegalnie parkują na ulicach niedaleko magistratu. Straż Miejska przez pewien czas przymykała na to oko. W toku prywatnego śledztwa pan Witold ustalił, że urzędnicy i radni bezpłatnie parkują, m.in. wokół pomnika Józefa Dietla, gdzie istnieje strefa płatnego parkowania. W końcu Straż Miejska zaczęła wystawiać radnym i urzędnikom kary.

Właśnie dlatego za zniżkowym abonamentem głosował Mirosław Gilarski z PiS: – Od kiedy jestem radnym korzystałem z naszego identyfikatora i parkowałem przy magistracie. Dopiero niedawno okazało się, że robiłem to nielegalnie. Jeżeli prezydent pozwolił na funkcjonowanie takiego wadliwego prawa, to powinien to naprawić. I tą uchwałą właśnie tak zrobił – tłumaczył.

- Rzeczywiście trzeba było naprawić dziury w przepisach dotyczących parkowania w strefie. Również tych, które dotyczą radnych – mówi Joanna Niedziałkowska, dyrektor ZIKiT, która wniosła uchwałę na sesję. – Stawkę 10 zł płacą za parkowanie mieszkańcy strefy. Uważam, że radni nie będą wykorzystywać tego abonamentu prywatnie, a jedynie w drodze na sesję lub obrady komisji. Kwota 10 zł nie jest zatem tu nadużyciem – komentuje.

Bogusław Kośmider próbował jeszcze przekonać kolegów, by zwiększyć opłatę za abonament radnego. Nie znalazł jednak większego wsparcia. – To popadanie w populistyczne tony. Moim zdaniem ci, którzy wysuwają takie argumenty robią to pod publiczkę, a sami pierwsi będą korzystać z nowego prawa – podkreślał Gilarski.

Tymczasem Kośmider od kilku lat jeżdżąc na sesję i do pracy parkuje w jednym z niewielu podziemnych garaży na starym mieście. Płaci za to więcej niż 250 zł.

- Będziemy płacić tyle ile mieszkańcy strefy płatnego parkowania. Przecież nie jeździmy w okolice rynku na kawę, tylko żeby sprawować mandat radnego – nie widzi problemu Jan Franczyk z PiS. – Gdyby uchwalono opłatę 100 zł też bym płacił, ale wolę te pieniądze przekazać na przykład powodzianom.

AUTOR Piotr Hamernik, Bartosz Piłat

 

Kategorie

Gazeta Wyborcza, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS