Przy Królewskiej powinien powstać rynek Krowoderski

Autor: redaktor / Opublikowano: 01 października 2014

http://grzegorzstawowy.pl/wp-content/uploads/2014/10/671410352585_REFERENDUM_STAWOWY_001_KALI_822_547.jpg
O planach utworzenia w okolicy Biprostalu rynku Krowoderskiego rozmawia z LoveKraków.pl radny Rady Miasta Krakowa Grzegorz Stawowy.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Dlaczego, pana zdaniem, Krowodrza potrzebuje rynku?

Grzegorz Stawowy: Dlatego, że jest to dzielnica, która jest zlokalizowana w szeroko rozumianym śródmieściu. Inne dzielnice tego typu mają swoje miejsca centralne, a plac miejski pełni zawsze funkcje miastotwórcze. Jest to miejsce, które skupia społeczność i aktywizuje ją wokół siebie. Apele mieszkańców i władz dzielnicy o utworzenie rynku Krowoderskiego są absolutnie uzasadnione i stąd ta uchwała.

Ten pomysł jednak nie jest nowy. Dlaczego dotąd nie zyskał wystarczającego poparcia?

Z przyczyn prawnych, ponieważ dotychczasowe Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Krakowa wskazywało na tej działce tereny budowlane. W związku z powyższym, gdyby przygotować tam plan miejscowy, musiałby on dopuszczać zabudowę. Dopiero w nowym studium udało się wprowadzić zapisy o tym, że w Krowodrzy ma powstać plac miejski. Robię to już w drugim możliwym terminie, bo to jest druga sesja od uchwalenia studium.

Jak do tego planu odnosi się spółdzielnia „Piast”, która jest użytkownikiem wieczystym tego terenu?

Mam nadzieję, że władze spółdzielni podejdą do tego ze zrozumieniem i będą zainteresowane rozmowami na temat przejęcia tej działki przez gminę – w drodze zamiany, wykupu czy w jakiejś innej formule, która będzie wynegocjowana.

Na razie jest mowa o supermarkecie, który miałby tam powstać.

Z jednej strony rozumiem spółdzielnię, która ma swoje cele i chce je realizować, z drugiej strony w ten sposób zostałby zabudowany ostatni wolny kawałek w Krowodrzy, który nadaje się na realizację celów publicznych. Zostały tam już tylko parki, ale one mają do spełnienia inną rolę. Byłaby wielka szkoda, gdyby powstał tam obiekt handlowy, a nie przestrzeń dla mieszkańców.

Która wersja pozyskania tej działki przez miasto wydaje się panu najbardziej realistyczna?

Żeby rzetelnie udzielić odpowiedzi na to pytanie, należałoby znać umowę użytkowania wieczystego. Jeżeli się zmienia jego cel, nakładane są wysokie opłaty na rzecz gminy. Natomiast w sytuacji, kiedy inwestycja rażąco narusza umowę użytkowania wieczystego, gmina ma prawo taką umowę zerwać. Tak więc wariantów rozwiązania sytuacji jest kilka. Ja mam nadzieję, że to będzie taki wariant, który będzie najszybszy, czyli najprawdopodobniej zamiana gruntów.

Jakie mogą być koszty takiej inwestycji?

Jeśli rynek Podgórski, który jest mniej więcej półtora raza większy, będzie kosztował około 8,7 miliona złotych, to należy się spodziewać, że koszt urządzenia rynku Krowoderskiego wyniósłby około 5-6 milionów. Pytanie brzmi, czy będzie on wyposażony w parking podziemny, o co postuluje część środowisk w Krowodrzy. Wtedy ta kwota rośnie o kilkanaście milionów złotych, bo tyle mniej więcej kosztuje parking. Pozostaje też jeszcze kwestia nabycia gruntów, ale nie chcę tutaj szacować wartości tej nieruchomości. Wydaje mi się, że realny koszt to minimum kilka do kilkunastu milionów złotych.

Skoro do tej pory takie fundusze się nie znalazły, co może sprawić, że tym razem będzie inaczej?

Do tej pory pieniądze się nie znalazły, ponieważ nie było oficjalnego dokumentu, który by mówił o tym, że ten teren może być placem miejskim. Rada uchwaliła wnioskowany przeze mnie plan miejscowy w takim kształcie, jaki jest sugerowany i otwarta zostanie furtka do rozpoczęcia rozmów celem pozyskania tej nieruchomości. A to z kolei otwiera drogę do wydatkowania pieniędzy. Ważne jest, żeby ten proces się rozpoczął, bo bez niego nie da się pozyskać nieruchomości.

Przebudować plac to jedno, a sprawić, żeby faktycznie stał się miejscem spotkań, to drugie. Mamy przykład placu Bohaterów Getta, który jest betonowym salonem. Czy pomysłodawcy rynku Krowoderskiego mają plan, jak ożywić to miejsce?

Plac Bohaterów Getta, uznawany za jeden z lepiej zaprojektowanych i wykonanych, a jednocześnie jeden z najbardziej martwych placów miejskich, jest przestrogą dla tego typu inwestycji. Moim zdaniem rynek Krowoderski powinien być zagospodarowany w formie konkursu architektoniczno-koncepcyjnego, w którym zostałyby zaproponowane funkcje, jakie miałyby się tam znaleźć. Może byłoby dobrze, gdyby w Krakowie powstał plac, który byłby bardziej nowoczesny. I przede wszystkim musi zostać wymyślony sposób odizolowania od ulicy.

A więc do tych wizualizacji, które krążą w internecie, nie powinniśmy się przywiązywać?

Moim zdaniem to powinien być wynik rozmów z mieszkańcami – trzeba sprawdzić, jakie są ich oczekiwania. Wydaje mi się, że albo należy uspokoić ruch na ulicy Królewskiej przy Biprostalu, na przykład poprzez progi zwalniające, zwężenia, większy priorytet dla pieszych, albo wprowadzić jakąś formę izolacji od ulicy, żeby ten obszar był w miarę spokojny i żeby można było tam po prostu usiąść przy kawie.

Uchwała obejmuje obszar większy niż sam tylko plac. Wynika to ze względów proceduralnych czy chodzi również o ochronę sąsiednich ulic – m.in. Galla, Lea, Urzędniczej i Racławickiej?

To jest związane z dwiema rzeczami. Po pierwsze, studium przewiduje priorytet dla terenów przestrzeni publicznej, więc takie granice planu wpisują się w ten priorytet i nie powinno być problemów z przekonaniem prezydenta, żeby to zrobił. A po drugie, w Krowodrzy mamy do czynienia z niepokojącym zjawiskiem dogęszczania zabudowy. Nadbudowuje się kamienice, a nawet zabudowuje się dziedzińce między kwartałami zabudowy. Ten plan, mam nadzieję, będzie też początkiem ochrony tych budynków przed zabudową.

Autor: Jakub Drath/Lovekrakow.pl
Źródło fotografii: Lovekrakow.pl

 

Kategorie

Aktualności

 
 
 
  • RSS