Rybitwy – pętla podstawą do unieważnienia planu?

Autor: redaktor / Opublikowano: 05 maja 2011

Rozmawiał Bartosz Piłat

- W sytuacji konfliktu inwestycji prywatnej z publiczną miasto nie ma się nad czym zastanawiać. Powinno jak najszybciej doprowadzić do wymiany gruntów

Wczoraj opisaliśmy kłopoty krakowskich biznesmenów, którzy zamierzali budować na swoich działkach w Rybitwach bazę logistyczną. Okazało się, że miejscy planiści zapomnieli upublicznić informację o planach budowy pętli tramwajowej i parkingu na tych działkach, inwestycji wcześniej przymierzanej o kilkaset metrów dalej. Choć nie wiadomo, czy pętla powstanie, przedsiębiorcy nie mogą korzystać ze swej własności, co utrudnia rozwój ich firmy.

Bartosz Piłat: Inwestor przymierza się do budowy, miasto mu zabrania w ostatniej chwili i tłumaczy, że ma swoje plany. To normalne?

Grzegorz Stawowy: Nie powinno się zdarzać, bo plany rozwoju miasta powinny być jawne i powszechnie dostępne. Skoro jednak odmówiono zgody na inwestycję, zaraz powinny były ruszyć negocjacje dotyczące odkupienia lub zamiany gruntami między miastem a inwestorem. W przypadku obszaru Płaszów-Rybitwy może dojść tylko do zamiany. Nie ma na co czekać, władze Krakowa same powinny wyjść z inicjatywą, jeśli rzeczywiście zależy im na tych terenach. Trzymanie przedsiębiorcy w szachu jest co najmniej nieeleganckie.

A może należałoby znaleźć sposób na odpowiednio wczesne informowanie o miejskich planach?

- Widzę pewien kłopot ze wskazaniem momentu, w którym należy to uczynić. Po tym, jak prezydent ogłasza przystąpienie do przygotowania planu, prywatne podmioty mogą zgłaszać swoje wnioski. Później wnioski i wstępny projekt kierowane są do opiniowania i uzgodnień z instytucjami. W teorii, kiedy ten etap jest zakończony, dochodzi do wyłożenia projektu planu. A więc podmioty prywatne o planach miasta i tak dowiadywałyby się niedługo przed wyłożeniem projektu planu do publicznego wglądu. W przypadku obszaru Płaszów-Rybitwy wszystko się przeciągnęło, stąd tak duży odstęp czasu od złożenia pierwszych wniosków do planu aż do wyłożenia, który doprowadził do kłopotów inwestorów.

Innych metod informacji nie ma?

- Nie widzę przeszkód, by planiści upubliczniali efekt uzgodnień wewnątrz magistratu. Mogliby też w przypadku wykluczających się wniosków prywatnych i miejskich informować obie strony o kolizji. Tu może być jednak kłopot wynikający z ochrony danych osobowych.

Kiedy plan dla Płaszowa-Rybitw może być uchwalony?

- Najwcześniej jesienią tego roku. Spodziewam się jednak, że może on zostać zaskarżony. W opisywanym przez „Gazetę” przypadku planiści zdecydowali bowiem o przeniesieniu pętli tramwajowej przewidywanej w studium w zupełnie w innym miejscu. Kiedy w planie dla rejonu potoku Sudół Dominikański w podobny sposób zdecydowaliśmy o przeniesieniu drogi, sąd administracyjny unieważnił tę część planu, uznając że przesunięcie było niezgodne ze studium. Przeniesienie pętli na Rybitwach byłoby jeszcze większym odstępstwem. Obawiam się, że jest poważną podstawą do unieważnienia planu, jeśli zostanie uchwalony z tymi zapisami. Tym bardziej uważam więc, że miasto powinno jak najszybciej wymienić się gruntami z tymi przedsiębiorcami, by nie dać im powodu do skargi.

 
 
  • RSS