Rozwój czy recesja? Rynek nieruchomości w Krakowie w roku 2008

Autor: redaktor / Opublikowano: 01 stycznia 2008

Końcówka starego i początek nowego roku to czas podsumowań i rozliczeń mijających 12 miesięcy. Jednakże jest to również czas gorących dyskusji nad tym, co nas czeka w najbliższym roku.

Jaki będzie dla krakowskiego rynku nieruchomości rok 2008? Pytanie jest o tyle ciekawe, że od kilku miesięcy przeżywamy okres niepewności i wyczekiwania. Po prawie dwuletnim boomie mieszkaniowym od kilku miesięcy na rynku panuje zastój. Wyhamowanie, recesja czy kryzys? A może chwilowy odpoczynek przed kolejnym cenowym szaleństwem? Liczba mieszkań będzie rosła czy czeka nas rok słaby? I najważniejsze – jak będą się kształtowały ceny? To pytania, na które należałoby znać odpowiedź, jeżeli chce się działać na rynku nieruchomości Anno Domini 2008.

Grzegorz Stawowy, przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska (Rada Miasta Krakowa)

Liczymy na to, że w 2008 roku pojawią się nowe tereny pod budownictwo. W najbliższym roku Rada Miasta prawdopodobnie uchwali kilka dużych planów miejscowych, w których są duże obszary pod mieszkalnictwo. Oznaczałoby to, że inwestorzy będą mogli bardzo szybko wystąpić o pozwolenie na budowę, zacząć inwestycję, a tym samym sprzedawać mieszkania. Tereny te to m.in. Kobierzyn-Zalesie, Biały Prądnik (w okolicach Glogera), Ruczaj, Tyniec. Dodatkowo zostaną oddane, głównie pod budownictwo jednorodzinne, duże tereny za kombinatem – Kościelniki, Wyciąże, Ruszcza, Wadów. Obecnie nie jest to bardzo popularna lokalizacja, ale po uchwaleniu planu może zostać niejako odkryta dla nowych inwestycji, ponieważ są tam dziesiątki, jeżeli nie setki, hektarów do zagospodarowania. Dziś są to tereny mało rozpoznane, ale przy tak wysokich cenach ziemi inwestorzy powinni zainteresować się tymi obszarami. Ważnym obszarem dla budownictwa powinien być Pasternik, pod warunkiem, że plan się utrzyma, bo jest bardzo słabo przygotowany i może być zaskarżony. Wiadomo, że duża część z tych nowych terenów jest już od dawna kupiona i inwestorzy czekają na wejście w życie planów miejscowych.

Od jakiegoś czasu można zaobserwować również przyspieszenie w wydawaniu „wuzetek” i pozwoleń na budowę. Z roku na rok jest ich coraz więcej i zapewne 2008 rok znowu będzie rekordowy. Większa więc będzie podaż na rynku, a popyt raczej nie wzrośnie, bo ceny są bardzo wysokie, a banki wprowadzają dodatkowe obostrzenia przy udzielaniu kredytów hipotecznych. Widać też, że inwestycyjną modę na Kraków mamy już za sobą, a cudzoziemcy zaczynają konsumować zyski, czyli sprzedawać mieszkania. Dlatego uważam, że rynek się na jakiś czas ustabilizuje.

Sadzę, że największą bolączką krakowskiego budownictwa mieszkaniowego wciąż będzie brak planów miejscowych i relikty dawnego podziału pasmowego (łanowego) gruntów uniemożliwiające skupienie terenów pod zwarte kompleksy mieszkaniowe.

AUTOR: Bartłomiej Burejza

 

Kategorie

Prasa, Wywiady

 
 
 
  • RSS