Rozmowa z radnym Grzegorzem Stawowym z Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska RMK.

Autor: redaktor / Opublikowano: 07 września 2010

- Kto powinien planować przestrzeń w Krakowie – planiści czy mieszkańcy?

- Oczywiście, że planiści, mają potrzebne do tego uprawnienia i wiedzę. Plany powinny być jednak konsultowane z mieszkańcami. To mieszkańcy „konsumują” jego zapisy. Gdy plan ma wyłożenie, to jest na to za późno, bo planiści narzucają już swoją wizję. Spotkania z mieszkańcami powinny odbyć się jeszcze przed przystąpieniem do opracowywaniu planu. Tak jak w przypadku Bronowic, jedynego planu w Krakowie, który jest przygotowywany w ten sposób.

- O czym jednak mają rozmawiać planiści, którzy dążą do uporządkowania przestrzeni albo zachowania terenów zielonych z właścicielami działek, którym przede wszystkim zależy, żeby ich działka była budowlana?

- Obie strony mają przeciwstawne wizje, ale dlatego powinny ze sobą rozmawiać. Czasami trzeba wyjaśniać mieszkańcom, że ich oczekiwania nie są możliwe do zrealizowania, bo plan musi być zgodny z zapisami Studium. Zresztą krakowianie już o tym wiedzą i coraz częściej to respektują. Ponadto gmina w konfliktowych sytuacjach ma możliwość zamiany działek lub ich wykupu. Trzeba również szukać kompromisu, który polega na przykład na tym, że nie jedna osoba traci działkę pod drogę, tylko każdy sąsiad oddaje po trochę. Ja takie rozmowy wielokrotnie prowadziłem.

- A jak przychodzi do Pana człowiek i mówi przykładowo, że bardzo chce postawić apartament pod Lasem Wolskim to jak Pan reaguje?

- W każdej sytuacji sprawdzam czy działka jest budowlana w Studium i czy inwestycja jest możliwa do realizacji w takim akurat miejscu. Jeżeli nie, to odmawiam pomocy.

- Ale są tacy radni, którzy by prośbę poparli?

- To jest populizm. Są i tacy radni, którzy popierają w poprawkach dosłownie wszystkie wnioski zgłoszone przez mieszkańców, co zazwyczaj kompletnie rujnuje plan miejscowy.

- Mimo to nie zgadza się Pan, że Rada Miasta odpowiada za małą ilość planów zagospodarowania w Krakowie?

- Radni zbyt często ulegają presji społecznej, albo nie rozumieją zasad planowania przestrzennego. Wina leży jednak także po stronie urzędników, którzy niechętnie przystępują do nowych planów oraz popełniają w nich błędy, przez co plany są unieważniane. Tak było w przypadku planu Kobierzyn – Zalesie, który przegrał w sądzie, bo planiści nie wprowadzili do niego uwzględnionych wcześniej uwag mieszkańców. Tak naprawdę to Rada Miasta odrzuciła tylko jeden plan „Bodzów-Kostrze”. Inne wróciły do ponownego wyłożenia. Moim zdaniem obecna kadencja może mówić o sukcesie w planowaniu. Zaczynaliśmy z 10.5 proc. powierzchni pokrytej planami i udało się ją zwiększyć o 150 procent. Zgłosiłem też poprawki do budżetu, na mocy których Biuro Planowania otrzymało dodatkowe 2 mln zł i może zlecać pracę firmom zewnętrznym, żeby szybciej działać.

- Dyrektor Biura Planowania Magdalena Jaśkieiwcz mówi, że jest jeszcze 20 gotowych planów, które mogą zostać uchwalone w tej kadencji. Pan poprze ich uchwalenie?

- Tak, bo również uważam, że nie można z tym czekać do następnej kadencji. Lepszy jest nawet słaby plan, niż jego brak. Gdy nie ma planu, między domami mogą wyrosnąć bloki. Tylko plan może wskazać miejsce pod przedszkole czy inne usługi.

Rozmawiała: Agnieszka Maj

 

Kategorie

Prasa, Wywiady

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS