Rewolucja w krakowskim MPK! Miasto podnosi ceny biletów

Autor: redaktor / Opublikowano: 11 marca 2011

Nadchodzi koniec biletów jednorazowych na tramwaje i autobusy w Krakowie. Mają zastąpić je wyłącznie bilety czasowe: 15-, 30-, 60- i 90- minutowe. Nie będzie też dwóch ulg, tylko jedna 50-proc. Sęk w tym, że bilety zdrożeją. Zgodę na to muszą jednak wyrazić radni miejscy. A ci nie są zachwyceni pomysłami urzędników.

Najtańszy normalny bilet (15-minutowy) ma kosztować 2 zł. Za kwadrans jazdy autobusem lub tramwajem zapłacimy więc o 20 groszy więcej niż dotychczas. Pojawią się też nowe bilety czasowe. Półgodzinny za 2,80 zł będzie droższy o 30 groszy od najczęściej teraz kupowanych biletów jednorazowych. Za godzinę jazdy komunikacją miejską będziemy musieli wyłożyć 3,40 zł, a za półtorej godziny – 5,20 zł.

Plan zakłada, że autobusami mamy dojeżdżać z dalszych dzielnic Krakowa do pętli tramwajowych. Tam przesiadać się do tramwajów i jechać do centrum. Abyśmy w takich sytuacjach nie musieli płacić za dwa bilety jednorazowe, urzędnicy postanowili wprowadzić szerszą gamę tych czasowych.
Problem w tym, że w zakorkowanym Krakowie takie rozwiązanie oznacza w praktyce wzrost wydatków na bilety. – Jeśli nawet kupię bilet półgodzinny i autobus stanie w korku, nie skorzystam z niego po przesiadce w centrum na tramwaj i będę musiał kasować kolejny – zżyma się Mirosław Kowal, mieszkaniec Prądnika Czerwonego.

- A jeśli autobus, na który mam się przesiąść, spóźni się, to ważność biletu czasowego też zostanie przedłużona? – pyta z przekąsem Barbara Szymańska z osiedla Ruczaj. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przekonuje jednak, że pasażerowie nie odczują zbyt boleśnie podwyżki biletów. – Ceny wzrosną od kilku do kilkunastu procent. Najmniej stracą ci pasażerowie, którzy kupują bilety okresowe. Ich ceny w niektórych przypadkach podniosą się symbolicznie, w innych pozostaną na tym samym poziomie, a nawet zostaną obniżone – przekonuje Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT.

Gmina tłumaczy podwyżkę tym, że od 2004 roku ceny nie poszły w górę. – Ceny biletów nie dość, że nie wzrastały, to jeszcze pasażerowie otrzymywali kolejne ulgi, bilet 15-minutowy, ulgi dla emerytów i rencistów – zaznacza Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

W 2004 roku wpływy z biletów pokrywały 75 proc. wydatków na komunikację miejską. Teraz jest to ok. 60 proc. – Zdrożało paliwo, energia, wzrosła inflacja – dodaje Bartlewicz. Gminie brakuje pieniędzy na komunikację. Wydaje na nią rocznie ok. 350 mln zł. Poza pomysłem wprowadzenia podwyżek urzędnicy skracają linie autobusowe i każą przesiadać się pasażerom do tramwajów. Bilety czasowe mają do tego zachęcić.

Problem w tym, że jeszcze ich nie ma, a linie 137, 185, 287 już zostały skrócone. Autobusy dojeżdżają do linii tramwajowych, czy pętli i zawracają. A to dopiero początek. ZIKiT tłumacząc się brakiem pieniędzy bada, jakie kolejne połączenia można skrócić. Tymczasem bywa, że mieszkańcy czekają na przystankach na autobusy „widma”.

Sytuacja oburza radnych. – To, co robi ZIKiT, przeczy wcześniejszym ustaleniom. Miały być najpierw konsultacje z mieszkańcami dotyczące komunikacji, a już mamy cięcie tras i plan podwyżek – mówi Grzegorz Stawowy, szef klubu PO. – Niedawno uchwalaliśmy budżet i nikt nie zgłaszał problemów.

Według prof. Andrzeja Rudnickiego z Politechniki Krakowskiej bilety czasowe są dobrym, lecz nie idealnym rozwiązaniem. – Chronią one pasażera przed koniecznością kupowania nowego biletu przy przesiadce – twierdzi profesor. – Jest jednak ryzyko, że np. autobus utknie w korku i bilet 15-minutowy pozwoli nam przejechać tylko jeden przystanek.

Według profesora lepszym wyjściem mogłoby być wprowadzenie biletów „trasowych”, w których płacilibyśmy za przejechany dystans, np. za 5 przystanków. – Takie bilety były wprowadzone w Poznaniu. Technicznie jest to więc możliwe – twierdzi Rudnicki. Kraków też rozważał taką możliwość, ale radni wybrali bilety czasowe.

Autorzy: Piotr Rąpalski. A. Maciejowski

 

Kategorie

Aktualności, Gazeta Krakowska

 
 
 
  • RSS