Radni: dawno temu, w Czyżynach otwarto halę

Autor: redaktor / Opublikowano: 14 stycznia 2010

14 stycznia 2010

Oba dominujące w radzie miasta stronnictwa nie zostawiły suchej nitki na tzw. wieloletnim planie inwestycyjnym – dokumencie dotyczącym rozwoju Krakowa

W środę na sesji doszło wreszcie do dyskusji nad wieloletnim planem inwestycyjnym. Dokumentem, który pokazuje ambicje i cele prezydenta w rozwoju miasta. Radni – zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i Prawa i Sprawiedliwości – oceniali harmonogram negatywnie. Dla tych pierwszych ważny był brak rozmachu, dla drugich zaniechanie spraw społecznych.

- To WPI pokazuje, jak wybór pewnych inwestycji, np. stadionów, w poprzednich latach blokuje nam możliwość rozwoju, bo pochłania pieniądze. Brak mi rozwiązań komunikacyjnych, a zamiast tego mam kosztowną halę widowiskowo-sportową – krytykował Jakub Bator (PiS

- Miasto po 2012 roku skupia się wyłącznie na inwestycjach w komunikację. Kultura i edukacja idą w zapomnienie – kwaśno stwierdzała z kolei Małgorzata Jantos (PO).

Radni wymieniali w czasie dyskusji inwestycje i zadania, których realizacji oczekują w kolejnych kadencjach. – Narzekacie i przedstawiacie listę życzeń, a miasto nie ma na to pieniędzy – wołał Bartłomiej Garda, który niedawno wycofał się z PO.

- W WPI znalazły się tylko te inwestycje, które mają źródło finansowania. To po prostu realny do zrealizowania dokument. Trudno planować więcej, skoro nie znamy np. unijnego budżetu po roku 2013 i nie wiadomo, na jakie dotacje można liczyć – bronił planów prezydenta Paweł Sularz (dawniej PO). – Planowanie innych inwestycji byłoby dziecinadą. Nie chodzi o to, byśmy uchwalili baśnie braci Grimm, ale dokument, który jest wiarygodny. Postulowane przez niektórych wpisanie budowy metra doprowadzi do tego, że nie będzie ani metra, ani np. trzeciej obwodnicy – argumentował.

- Kłopot w tym, że jeśli mówić o realności, to oczekiwałbym próby zwiększenia dochodów miasta. A takiej w tych planach nie widzę. Założenie, że rocznie będziemy zarabiali na sprzedaży majątku ok. 10 mln zł, to stanowczo za mało – krytykował Bogusław Kośmider (PO). – Żadna z zapisanych w WPI inwestycji nie przyczynia się do zwiększenia wpływów miasta. Nie ma prób stworzenia stref dla przedsiębiorczości ani otwierania nowych terenów mieszkaniowych. Brakuje też próby szukania rozwiązań, które mogłyby zmienić strukturę komunikacyjną. Bez wizji rozwoju tracimy czas – Kośmider oceniał prezydencki plan.

Z kolei Grzegorz Stawowy (PO) podważał wiarygodność nawet tak okrojonego planu inwestycyjnego, porównując go z dokumentem sprzed trzech lat. – Wtedy wydatki na inwestycje planowano nawet o 40 proc. wyższe. Według tamtego planu od dawna działa hala widowiskowo-sportowa w Czyżynach – wytykał.

Głosowanie nad przyjęciem WPI odbędzie się najpewniej 3 lutego na następnej sesji. Wiele wskazuje na to, że prezydent może mieć kłopoty ze zdobyciem akceptacji rady. Z pewnością nie może liczyć na głosy PO, w kieszeni ma zaś poparcie pięciorga radnych, którzy z niej odeszli. Po raz kolejny losy głosowania będą więc zależały od zachowania radnych PiS-u.

AUTOR: Bartosz piłat

 

Kategorie

Gazeta Wyborcza, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS