Miasto ma plan usuwania szkód po powodzi, ale brakuje pieniędzy

Autor: redaktor / Opublikowano: 30 czerwca 2010

30 czerwca 2010

Dwa lata potrwa naprawianie najpilniejszych szkód wyrządzonych przez powódź w Krakowie. I to przy bardzo optymistycznym założeniu, że 80 proc. potrzebnej kwoty miasto dostanie z budżetu państwa.

Z przygotowanego właśnie w magistracie harmonogramu wynika, że w tym roku miasto potrzebuje 50 mln zł na usuwanie skutków powodzi, w 2011 roku – kolejne 50 milionów. Straty powodziowe dotyczące tylko infrastruktury komunalnej sięgają 180 mln zł. Urzędnicy liczą na to, że 80 proc. potrzebnej kwoty będzie pochodziło z budżetu państwa.

Na razie jednak wojewoda Stanisław Kracik obiecał 9 mln zł. – Zawsze dostajemy mniej niż nam obiecano. Nawet za zorganizowanie pogrzebu państwa Kaczyńskich na Wawelu dostaliśmy z budżetu państwa znacznie mniejszą kwotę, niż mieliśmy otrzymać – mówi anonimowo jeden z urzędników.

W tym roku miasto chce naprawić około 100 szkód popowodziowych. Teoretycznie, bo jeśli nie będzie na to pieniędzy – remonty zostaną wykonane w następnych latach. Nikt zresztą nie liczy na to, że wszystko uda się szybko naprawić. – Ten harmonogram jest nam potrzebny przede wszystkim przy składaniu wniosków o pieniądze z budżetu państwa – mówi Jan Machowski z biura prasowego Urzędu Miasta.

Najpilniejsze zadnia to naprawa mostów i odbudowa zniszczonych przez powódź kładek dla pieszych, np. w parku Solvay i nad potokiem Sudół. Wysoko na liście hierarchicznej znalazło się zabezpieczenie osuwisk przy ul. Żabiej i w parku Żeromskiego.

Wśród ulic, które w pierwszej kolejności wymagają naprawy, znalazły się: al. Pokoju, ul. Powstańców, Stella-Sawickiego, Ciepłownicza, Koszykarska, Lasówka, Strażacka, Myśliwska, Kacza, Batki, Żołnierska, Łutnia oraz Nowohucka, której remont będzie najbardziej kosztowny – pochłonie prawie 12 mln zł.

W tym roku zaplanowano również naprawy trzech żłobków. W jednym z nich przy ul. Lekarskiej deszcz uszkodził dach, a woda zalała sufity, ściany, instalację elektryczną, wykładzinę i parkiet, a także część łóżeczek.

W harmonogramie wyliczone są także przychodnie, biblioteki, domy kultury oraz 5 mln zł na kopiec Kościuszki, który został kilka lat temu odbudowany po powodzi w 1997 roku.

Na przyszły rok zostały odłożone takie inwestycje, jak remont żłobka przy ul. Majora (4,5 mln zł) oraz ulice, m.in.: 3 Maja, Zamkowej, Tetmajera, Hamerni, Mydlnickiej, ks. Józefa, ul. Golikówka, Saskiej, Stoczniowców, także remont mostu w ciągu ul. Nowohuckiej, mostu przez Wilgę w ciągu ul. Brożka; w sumie jest 46 pozycji na liście.

Gdyby wszystko udało się wykonać zgodnie z harmonogramem, pozostają jeszcze inne straty w infrastrukturze komunalnej – naprawa może kosztować ok. 80 mln zł.

Jak podkreślają jednak urzędnicy – nie ma żadnej gwarancji, że wszystkie te prace zostaną wykonane, bo nie wiadomo, kiedy znajdą się na to pieniądze. Radni uważają, że dla i tak już napiętego budżetu Krakowa powódź może okazać się klęską. – Nawet bez tego sytuacja finansowa miasta jest w tym roku bardzo dramatyczna. Już w styczniu okazało się, że zabraknie 250 mln złotych – mówi radny Grzegorz Stawowy.

Autor: Agnieszka Maj

 

Kategorie

Dziennik Polski, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS