Marszałek zabrał kasę na budowę hali Wisły

Autor: redaktor / Opublikowano: 28 lipca 2011

Kraków stracił 33 mln zł na budowę nowej hali Wisły Kraków przy ul. Reymonta. Zarząd województwa zdecydował, że pieniądze pochodzące z dotacji unijnych zostaną przeznaczone na inne projekty w Małopolsce.

Ani władzom Krakowa, ani Wiśle nie udało się bowiem znaleźć brakujących 13 mln zł na wkład własny do inwestycji. Mimo że marszałek województwa dawał na to ponad trzy lata.

Kto jest winny? Towarzystwo Sportowe Wisła próbowało szukać sponsora, który dołożyłby się do budowy obiektu. Kibice na meczach koszykarek w starej hali wywieszali banery, prosząc prezydenta miasta o pomoc.

Klub negocjował m.in. z firmą Salwator, ale ta wycofała się w 2009 roku. Wówczas gmina zobowiązała się przystąpić do inwestycji i zapewnić brakujące pieniądze.Jednak potem miasto wpadło w kłopoty finansowe i wycofało się z obietnicy. A prezydent miasta zaczął wręcz sugerować, że pieniądze z hali Wisły można by przesunąć na budowę hali widowiskowo-sportowej w Czyżynach.
Władze klubu nie ustawały jednak w wysiłkach. W marcu twierdziły, że rozmawiają z tajemniczym sponsorem. Miała to być międzynarodowa firma, ale prezes Miętta-Mikołajewicz nie nie chciał zdradzać szczegółów. Ostatecznie i ten projekt spalił na panewce

Zarząd województwa cały czas czekał na konkrety, przesuwając kolejne terminy wydania decyzji w sprawie hali. Kiedy się okazało, że inwestora ostatecznie nie ma, cierpliwość marszałka w końcu się wyczerpała.

We wtorek zarząd województwa wydał wyrok. Nie mógł już dać więcej czasu Wiśle, bo istniała obawa, że przeciągająca się inwestycja nie skończy się w 2014 roku, a tego wymagała Unia Europejska.
- Zabieranie pieniędzy nie jest miłą rzeczą, ale to była jedyna szansa, aby uratować je dla Małopolski – mówi marszałek województwa Marek Sowa. – Inwestycja miała trzy lata opóźnienia. Łudziliśmy się, że Wiśle i gminie uda się ją zrealizować, ale projekt nie został przygotowany.

Hala miała pomieścić 5 tys. widzów. W konkursie architektonicznym wybrano już nawet projekt. Teraz, zamiast na budowę, powędruje do szuflady. – To niewątpliwie wielka strata dla naszego miasta – mówi Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes TS Wisła. – Hala jest potrzebna i gmina powinna była wyłożyć na nią pieniądze – kwituje.

Radni miejscy są jednak innego zdania. – To Wisła obiecała załatwić inwestora, ale nie udało się jej przekonać żadnej firmy – mówi radny miejski Grzegorz Stawowy (Platforma Obywatelska). – Gmina w tej sprawie zrobiła wszystko, co mogła, ale jest w ciężkiej sytuacji finansowej i liczy każdą złotówkę – dodaje.

Radny przypomina, że miasto przekazało Wiśle grunty pod budowę i przeznaczyło pieniądze na dokumentację projektową.

Władze miasta na razie nie komentują decyzji zarządu województwa. Czekają na oficjalne pismo z Urzędu Marszałkowskiego.
Szansa na kolejną dotację unijną dla hali pojawi się dopiero w latach 2014-2020. Na razie ani Wisła, ani miasto nie mają pieniędzy na jej samodzielne wybudowanie z własnych środków.

A nowoczesny obiekt jest potrzebny koszykarkom Wisły Can-Pack, które odnoszą sukcesy w Europie. W zeszłym roku stara hala przy ul. Reymonta przeszła liftning, który usunął kłopot ze zbyt małą strefą rzutów za trzy punkty. Wisła jednak dalej co rok musi zdobywać warunkowe pozwolenie na udział w europejskich rozgrywkach od federacji koszykarskiej. Stara hala ma dalej wiele mankamentów, m.in. za małą widownię, która mieści 1,5 tys. osób. Minimum to 2 tys.

AUTOR: P. Rąpalski,

 

Kategorie

Aktualności

 
 
 
  • RSS