Łobzów: Zabytkowego muru pod trybuną stadionu nie znaleźli.

Autor: redaktor / Opublikowano: 12 czerwca 2015

Archeolodzy nie znaleźli ceglanego muru, który dałby powód do wstrzymania modernizacji stadionu Wawelu.

Oficjalne pismo do wojewódzkiego konserwatora zabytków jeszcze nie wpłynęło, ale już dotarły do niego informacje, co znaleziono pod trybuną stadionu WKS Wawel. Jan Janczykowski zlecił badania architektoniczno-archeologiczne. W ich ramach inspektorzy, owszem, od ul. Głowackiego odnaleźli fragmenty murów, ale młodszych, niż życzyliby sobie tego miłośnicy zabytków, a ci spodziewali się ceglanych fragmentów z przełomu XVI/XVII w.

- Najprawdopodobniej są to mury XIX-wieczne i nie mają nic wspólnego z murem ogrodzeniowym Parku Królewskiego w Łobzowie. Dlatego nie mam specjalnych argumentów, by je chronić – mówi Jan Janczykowski.

Prezes Wawelu zadowolony

Konserwator nie chce przesądzać sprawy, bo nie zapoznał się z treścią ekspertyzy. Sądzi, że wartościowsze zabytki mogą znajdować się głębiej w ziemi. Nie jest to jednak argument, by zatrzymać modernizację stadionu. – Trzeba będzie tylko wybrać taką technologię, by nie ingerować w podłoże – dodaje. Ale ostateczną decyzję, co z murami należy zrobić, pozostawi konserwatorowi miejskiemu.

Z tych doniesień cieszy się prezes Wawelu Piotr Ludwig. Prezes nie może się doczekać, kiedy ruszy kompleksowa modernizacja podupadłego stadionu. – W I etapie wymieniono drenaż i wykonano odwodnienie, a także wyremontowano podbudowę bieżni – informuje Jerzy Sasorski, rzecznik ZIS. Na początku czerwca ogłoszono przetarg na część II etapu prac budowlanych. Do 30 października wykonawca będzie musiał wybudować nową bieżnię syntetyczną i wymienić metalowe ogrodzenia płyty stadionu. Pozostanie zagospodarowanie terenu. W sumie z pieniędzy gminnych i środków ministerialnych z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej wydanych zostanie 11,75 mln zł.

To była gigantyczna działka

Ekspertyzę zleconą przez Jana Janczykowskiego spowodował wniosek wysłany przez grupę miłośników zabytków. Domagali się, by stadion zlikwidować, klub przenieść i odbudować w jego miejscu historyczny park. Wśród popierających inicjatywę znaleźli się m.in. prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący SKOZK, oraz profesorowie Politechniki Krakowskiej: Kazimierz Kuśnierz i Eugeniusz Szumakowicz. – To, że nasza hipoteza się nie potwierdziła, jeszcze nie rozstrzyga sprawy – komentuje dla „Gazety Wyborczej” ten ostatni. Uważa, że większą wartość będzie miał w tym miejscu park.

Zawiedziona czuje się Lucyna Buczkowska, organizatorka Ruchu Obywatelskiego Reaktywacji Parku Królewskiego w Łobzowie. Aktywistka zapowiada, że jeśli nie uda się odzyskać części historycznej parku, którą zarządza klub, RORPK powalczy o tereny ciągnące się aż do ul. Czyżewskiego (należą do wojska). Okazuje się bowiem, że wpis do rejestru zabytków z 1983 r. obejmuje obszar o wiele większy niż historyczny Park Królewski w Łobzowie. – To była gigantyczna działka, ale tylko w części południowej znajdował się park – potwierdza konserwator.

Ogrody Łobzów

Inny pomysł na park realizuje tymczasem miasto. Mowa o Ogrodach Łobzów, które miasto wynegocjowało z klubem i Politechniką. Grzegorz Stawowy, szef miejskiej komisji planistycznej, zapowiedział otwarcie w ich ramach Smoczego Skweru. – Prawdopodobnie już 20 czerwca dzieci pobawią się na placu zabaw, a dorośli skorzystają z boisk i siłowni. Na II etap ze ścianką wspinaczkową trwa przetarg – informuje.

 

Kategorie

Gazeta Wyborcza

 
 
 
  • RSS