Korekta podatkowa i cios dla budżetu miasta

Autor: redaktor / Opublikowano: 27 lipca 2010

27 lipca 2010

Arcelor-Mittal zgłosił poprawki do swego podatku od nieruchomości. Miasto będzie musiało oddać firmie 17 mln zł. W napiętej do granic możliwości miejskiej kasie taka kwota jest zagrożeniem dla inwestycji.

Wydział podatków i opłat krakowskiego urzędu miasta nie mógł oficjalnie potwierdzić, że właścicielowi huty należy się zwrot kilkunastu milionów złotych nadpłaconego podatku. Jednocześnie nie zaprzeczył tym informacjom.

- Postępowanie w tej sprawie jeszcze trwa. To są niejawne dane handlowe, więc nie mogę zdradzać jego szczegółów, a tym bardziej wysokości kwot, o jakie chodzi – mówi Cecylia Wołoch, dyrektorka wydziału podatków. – Każdy przedsiębiorca ma prawo wprowadzać korektę do swoich zeznań podatkowych aż do pięciu lat wstecz. Tak właśnie stało się w tym przypadku.

Mittal ponownie przeszacował należności, jakie wpłacił do miejskiej kasy za 2008 rok. Okazało się, że zapłacił o blisko 17 mln zł podatku więcej, niż był zobowiązany. To mniej więcej jedna trzecia rocznych wpływów od Mittala do budżetu miasta. Łącznie z podatku od nieruchomości miasto wzbogaca się o blisko 340 mln zł.

Nadpłacony podatek dotyczył nieruchomości, a więc oprócz działek również budynków oraz infrastruktury kolejowej i drogowej na terenie zakładów w Nowej Hucie. Różnica na korzyść Mittala wzięła się z odmiennego sposobu szacowania wartości zajmowanych przez firmę nieruchomości (szczególnie dróg i budynków), od jakiej nalicza się podatek. – To niejedyna firma, która zgłosiła podobną korektę. Prawnicy potrafili ostatnio inaczej zinterpretować przepisy dotyczące wyceny infrastruktury, więc wniosków o korektę spłynęło więcej. Nie da się jednak ukryć, że w przypadku Mittala kwoty mają znaczenie. Jest on wciąż największym płatnikiem podatków w Krakowie – wyjaśnia Wołoch.

Kraków będzie oddawał pieniądze koncernowi stalowemu, najpewniej umarzając mu kolejne raty podatku. Oznacza to jednak, że przez kilka miesięcy miejska kasa nie dostanie od firmy ani złotówki.

Sprawą zainteresowali się miejscy radni Platformy Obywatelskiej. Paweł Bystrowski chce złożyć interpelację, w której będzie domagał się wyjaśnień, w jaki sposób miasto zamierza sobie poradzić z brakiem gotówki, którą musi oddać Mittalowi.

- Takie sytuacje się zdarzają. Gdybyśmy mieli normalną sytuację finansową w mieście, nie byłoby kłopotu, by oddać te pieniądze – komentuje Grzegorz Stawowy, radny PO. – Nasz budżet jest jednak w tym roku na skraju wytrzymałości. Nie mam pojęcia, jak załatać taką dziurę. Niedawno miasto nie potrafiło wyłuskać 400 tys. zł na dołożenie się do programu wyposażenia przedszkoli. Skoro takich pieniędzy nie znaleziono, to skąd wziąć 17 mln zł?

Kwota istotnie nie byłaby dużym problemem, gdyby nie napięta sytuacja budżetowa. Mimo wciąż trwającego dołka finansowego w Krakowie prezydent Jacek Majchrowski nie odważył się na rezygnację w tym roku z żadnej z planowanych dużych inwestycji, by zapewnić sobie bufor bezpieczeństwa finansowego. W takiej sytuacji każda dziura w budżecie – nawet niewielka – oznacza nie lada problem. O zagrożeniu tym mówili radni, którzy pół roku temu nie chcieli przyjąć projektu budżetu. Mówili, m.in. Bogusław Kośmider, że magistrat zbyt optymistycznie zaplanował dochody miasta.

Kraków może ratować się cięciami w wydatkach bieżących, ale pole do działania nie jest tu szerokie. Już kilka tygodni temu wyczerpały się pieniądze na „łatanie dziur w drogach”, program oczyszczania miasta też został nieznacznie zredukowany, a na większe inwestycje podpisano już umowy, z których nie można się wycofać.

Na dodatek miasto ma w tym roku kłopoty z płynnością finansową. Zamiast zaplanowanego wypuszczenia kolejnej serii obligacji (wpływy z nich miały zostać przeznaczone m.in. na spłacenie rat starych pożyczek) magistrat zdecydował się zaciągnąć mniej korzystne kredyty. Na pieniądze z obligacji trzeba było za długo czekać. Gotówka – w tym przypadku 100 mln zł – jest miastu pilnie potrzebna. Pierwszą pożyczkę zaciągnięto już wiosną – na 180 mln zł.

Kraków tym samym wyczerpał już limit pożyczek, który wyznaczyła prezydentowi rada miasta.

Autor: Bartosz Piłat,

 

Kategorie

Gazeta Wyborcza, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS