Dziury coraz większe, a pieniędzy na łatanie brak

Autor: redaktor / Opublikowano: 16 czerwca 2011

„Polska Gazeta Krakowska”: Urzędnikom skończyły się już pieniądze na łatanie dziur w krakowskich drogach. Śmiało informują o tym na portalu internetowym Facebook. Tymczasem kierowcy liczyli, że właśnie większość napraw i remontów ulic rozpocznie się w wakacje, gdy ruch jest mniejszy, a sporo krakusów wypoczywa na wczasach.

Nic z tego. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu prosi prezydenta o więcej środków, ale kasa miejska jest pusta.

- Kiedy będzie łatanie dziur? Na przykład ul. Balicka, wyjazd z Brzezińskiego do samej granicy miasta – dawno nie było tu żadnego łatania. Na wysokości bramy cmentarza Mydlniki jest wypłukana dziura w chodniku. Ktoś się tym zajmie? – pytają kierowcy urzędników z ZIKiT. – Skrzyżowanie ulic Stella-Sawickiego, Bora-Komorowskiego i Wiślickiej. Na środku zapadła się stara łata i niestety, jeśli ktoś o tym nie wie, może się zdziwić boleśnie, urywając zawieszenie – podaje internauta Artur.

Z kolei nasi reporterzy „rekordową” dziurę znaleźli na ul. Krowoderskiej. W tej ogromnej wyrwie spokojnie zmieściłby się mały rower. Ma ona ponad pół metra głębokości i kilkadziesiąt centymetrów średnicy.

Co na to ZIKiT? – W związku z wyczerpaniem limitów środków przeznaczonych na naprawy nawierzchni, prace są wstrzymane do czasu pozyskania nowych środków. Oznaczamy niebezpieczne ubytki – podają urzędnicy.

Faktycznie. Dziurę na Krowoderskiej ogrodzono barierkami. I czeka. A ZIKiT twierdzi, że powinna ją załatać inna miejska spółka odpowiadająca za kanalizację, bo wyrwa prawdopodobnie powstała po awarii studzienki kanalizacyjnej. Rok temu urzędnicy sami przyznali, że około 70 proc. ulic w mieście wymaga remontu. W tym roku wydali już 30 mln na ich zimowe utrzymanie i 20 mln na łatanie dziur. Wynik? Dalej mamy 70 proc. dróg do remontu. – Jedne ulice wyremontowaliśmy, ale dziury pojawiły się już na innych – mówi Andrzej Olewicz, zastępca dyrektora ds. Dróg i Zarządzania Ruchem w ZIKiT.

Czyli 50 mln zł poszło „w asfalt”, ale nie poprawiło sytuacji na krakowskich drogach. I może się jednak jeszcze pogorszyć. Pieniędzy brak, a w kolejce czekają najpilniejsze remonty, gdzie niezałatanie dziur grozi wypadkami. – W pierwszej kolejności chcemy położyć nową nawierzchnię na buspasach w ciągu Alej Trzech Wieszczów, gdzie jest teraz naprawdę niebezpiecznie – mówi Olewicz. Urzędnicy chcą jak najszybciej załatać także wyrwy na ul. Wielickiej, Opolskiej i al. 29 Listopada. Tymi drogami codziennie jeździ tysiące aut.

Czy pieniądze na te naprawy się znajdą? – Występowaliśmy do prezydenta miasta o przekazanie nam minimum 20 mln zł, które potrzebujemy, aby przeprowadzić konieczne prace na ulicach – przyznaje rzecznik ZIKiT Jacek Bartlewicz. Radni miejscy, którzy decydują o podziale miejskiej kasy, twierdzą jednak, że ZIKiT o dodatkowe pieniądze powinien starać się przy uchwalaniu budżetu.

- Miasto traci płynność finansową, więc zgodziliśmy się, aby prezydent wziął 50 mln kredytu krótkoterminowego. Mam nadzieję, że część tych pieniędzy pójdzie na sypiące się drogi – mówi Grzegorz Stawowy, szef rządzącego w radzie klubu PO. – Szkoda, że kiedy w lutym głosowaliśmy budżet, ZIKiT nie przewidział, że pieniędzy mu zabraknie – kwituje. 50 mln kredytu potrzebne jest jednak na różne wydatki miasta, w tym pensje dla nauczycieli. Na drogi skapnie niewiele, a mamy dopiero połowę roku.

Na opóźnienia na Wiśle tylko w niewielkim stopniu wpłynęła pogoda. Bardziej zawiedli ludzie. Jak twierdzą urzędnicy, projektant dostarczał wadliwe opracowania, jak np. niepasującego do trybuny dachu. Projektant natomiast skarżył się, że to wykonawca wymusza na nim zmiany, które musi robić w pośpiechu. Równocześnie jednak biuro architektoniczne spóźniało się z przekazywaniem projektów. Do tej pory

Reklamy BusinessClick

nie dostarczyło dokumentacji dotyczącej integracji trybuny południowej i pawilonu multimedialnego z resztą stadionu, a zainkasowało już 5,7 mln złotych.

Braki i fuszerki

Beton na Wiśle jest złej jakości. Łatwo się brudzi.

Instalacje elektryczne w strefie kibica trzeba było przekładać, by mogła ona funkcjonować.

Jedno z wyjść ewakuacyjnych przechodzi przez środek ławki rezerwowych.

Niżsi kibice nie widzą całego boiska z drogich miejsc w skyboksach.

Telebimy zasłoniły widok głównym kamerom na trybunach. Trzeba zmieniać ich stanowiska.

Majchrowski milczał

Przez dwa dni prosiliśmy prezydenta, aby odpowiedział na nasze pytania dotyczące opóźnienia na stadionie Wisły Kraków. Nie chodziło nam o szczegóły techniczne, a o komentarz. Mimo to kierowano nas do ZIKiT. Kiedy próbowaliśmy porozmawiać z prezydentem osobiście po jednej z konferencji prasowych, odprawił nas z kwitkiem. Pytamy raz jeszcze i liczymy na odpowiedź.

[i]1. Kraków pierwszy miał mieć stadion, ale Warszawa nas wyprzedziła. Czy nie powinniśmy się wstydzić, Panie Prezydencie?
2. Dlaczego miasto nie zapanowało nad tą inwestycją? Ani nad projektantem, który nie wywiązywał się z terminów?
3. Czy wyciągnie Pan konsekwencje wobec dyrekcji ZIKiT, odpowiedzialnej za budowę stadionu, za fuszerki i opóźnienia?
4. Czy pozwie Pan do sądu biuro projektowe za powolne nadsyłanie projektu i wpadki?
5. Czy nie obawia się Pan kompromitacji, kiedy Wisła nie zagra eliminacji do Ligi Mistrzów na własnym boisku?

Z budki spikera średnio słychać, co się dzieje na stadionie. Nie jest połączona z miejscem, z którego operuje się telebimami, a to istotne przy prowadzeniu meczów. [/i]

AUTOR. Piotr Rąpalski

 

Kategorie

Aktualności, Gazeta Krakowska

 
 
 
  • RSS