Cztery miliony utopione w podziemiach Rynku

Autor: redaktor / Opublikowano: 09 września 2010

9 września 2010

Budowa muzeum okazała się studnią bez dna. Do dziś wydano na nią 52 mln zł.

W dodatku niektóre prace zostały wykonane, jeszcze zanim Rada Miasta zgodziła się na przeznaczenie na nie pieniędzy z budżetu.

Dopiero wczoraj radni głosowali nad przekazaniem 4 mln zł na dokończenie muzeum. Potrzebne są na osuszenie ścian, po których płynęła woda po czerwcowej powodzi, wykonanie zapieczenie przeciwpożarowego i zabezpieczenia świadków, czyli warstw ziemi pokazujących kolejne okresy historyczne.

Część z tych prac została już wykonana. – Jak to możliwe, skoro Rada Miasta nie dała jeszcze na to pieniędzy? – pytał wczoraj radny Grzegorz Stawowy (PO).

Jak wyjaśnił nam Jerzy Marcinko, wicedyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, ściany, które zamakały po czerwcowej powodzi, zostały już osuszone. – Prace zostały wykonane, ponieważ zapłacił za nie wykonawca z własnego budżetu. My teraz musimy mu oddać pieniądze – mówi Jerzy Marcinko.

Zdaniem radnego Bogusława Kośmidra (PO), jeśli faktycznie najpierw wykonano prace, a dopiero potem prezydent poprosił Radę Miasta o zgodę na wydanie pieniędzy, to naruszona została dyscyplina budżetowa i powinna zając się tym Komisja Rewizyjna Rady Miasta. – Prawa nie wolno łamać, nawet w dobrej sprawie – powiedział radny Kośmider.

Katarzyna Migacz (PO) ubolewała, że doszło do sytuacji, w której prezydent wydaje pieniądze na muzeum bez żadnej kontroli. – Radni znaleźli się w tej sytuacji, że mają podejmować decyzje o przeznaczeniu kolejnych milionów złotych na muzeum, nie mając dostępu do tak podstawowych danych jak to, ile kosztowało jego wybudowanie – mówi radna Migacz.

Radny Grzegorz Stawowy złożył interpelację do prezydenta Jacka Majchrowskiego, w której poprosił o podanie kosztów, Otrzymał odpowiedź, że sprawa jest skomplikowana i musi jeszcze poczekać na takie dane. Wczoraj Jerzy Marcinko mówił o kwocie ok. 52 mln zł.

Pod płytą Rynku trzeba jeszcze wykonać zabezpieczenie przeciwpożarowe. – Na wmontowanie czeka pięcioro drzwi przeciwpożarowych, konieczne jest także zawieszenie w szatni kurtyny przeciwpożarowej – mówi Jerzy Marcinko. Wszyscy spieszą się, aby zdążyć przed 24 września, uroczystość otwarcia zaplanowana jest na godz. 20 tego dnia. – Ekipy pracują po 16 godzin, w soboty i niedziele – mówi Jerzy Marcinko.

Całe miasto jest oklejone plakatami zapraszającymi na otwarcie. Mogłoby jednak do niego nie dojść, gdyby wczoraj radni nie zgodzili się na przeznaczenie 4 mln zł na dokończenie inwestycji. – Konsekwencją takiej decyzji byłyby straty: do budżetu miasta nie wpłynęłyby pieniądze z biletów. Szacuje się że w ciągu jednego dnia będzie się tam przewijać 1800 osób – mówi Jerzy Marcinko.

Radni irytowali się, że muzeum pod Rynkiem to studnia bez dna i zgłosili poprawki, aby pieniądze zarezerwowane na dokończenie tej inwestycji zostały przekazane na powodzian. – Otwarcie muzeum może się przesunąć o kilka tygodni, natomiast ludzie poszkodowani przez powódź nie mogą czekać – uzasadniał Grzegorz Stawowy.

W obronie pieniędzy na Rynek stanęli radni „prezydenccy”. – Nie warto kierować się złośliwością i przewrotnością, bo to działanie na szkodę miasta. Jeśli nie zostaną tam w porę wprowadzone zabezpieczenia, naprawa zniszczeń może być jeszcze bardziej kosztowana – mówił Paweł Sularz.

Radni PiS atakowali PO, że prowadzi populistyczną politykę. – Chcecie stworzyć wrażenie, że zależy wam na powodzianach – mówił radny Mirosław Gilarski.

Przypomnijmy, że budowie muzeum pod Rynkiem Głównym od początku towarzyszą kontrowersje. Już na samym początku po mieście gruchnęła wieść, że pod Rynkiem ma powstać hipermarket, prezydent dementował te plotki. Potem krakowscy archeolodzy protestowali przeciwko przekopywaniu podziemi. Kiedy już znana była koncepcja muzeum, cześć historyków uznała, że za mało w niej historii, a za dużo Disneylandu. Potem kontrowersje dotyczyły tego, kto będzie operatorem muzeum. Teraz zaś okazało się, że niektóre prace zostały wykonane, jeszcze zanim radni zgodzili się na nie przeznaczyć pieniądze. W listopadzie odbędę się wybory samorządowe, w czasie których prezydent Jacek Majchrowski będzie ubiegał się o reelekcję. Radni twierdzą, że to dlatego tak zależy mu na otwarciu muzeum jeszcze w tej kadencji.

AGNIESZKA MAJ

 

Kategorie

Dziennik Polski, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS