Bilety nocne niepotrzebnie skomplikowane

Autor: redaktor / Opublikowano: 20 września 2010

20 września 2010

Już od przeszło roku nie ma w Krakowie biletów nocnych, które kosztowały dwa razy więcej niż zwykłe. Mimo to wciąż w autobusach nocnych nie można kasować biletów czasowych czy używać miesięcznych na jedną linię. Ani urzędnicy, ani radni nie wiedzą, dlaczego tak jest. I obiecują to zmienić

Jeden z naszych Czytelników postanowił kilka dni temu wrócić do domu autobusem nocnym.

- Jeden długi przystanek. Czekamy pół godziny, wsiadamy na pokład, autobus rusza. Z głośników rozbrzmiewa nagranie o treści: „Proszę przygotować się do kontroli”. Sięgam do kieszeni, wyciągam portfel i cierpliwie czekam, aż sprawdzona zostanie moja karta – opowiada pan Adam. – Kontroler przykłada czytnik i ze stoickim spokojem oświadcza, że moja karta jest nieważna, ponieważ karta na jedną linię nie obejmuje komunikacji nocnej – mówi i dodaje, że jego kolega również dostał mandat, bo skasował bilet kwadransowy.

- Normalny, kupiony w kiosku bilet. Obaj staliśmy jak wryci – kontynuuje nasz Czytelnik. – Pomijam już fatalne warunki w tramwajach i autobusach, notoryczne spóźnienia, koszmarne przestoje, brud, chlew i chamstwo, na które ze strony przedsiębiorstwa nie ma żadnej reakcji. Jednak otrzymanie mandatu za uczciwość jest jakąś groteską – oburza się student.

O przypadku pana Adama poinformowaliśmy Marka Gancarczyka, rzecznika Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Jak się okazuje, kontrolerzy postąpili zgodnie z obowiązującymi przepisami. – W autobusach nocnych bilety czasowe nie działają, to samo dotyczy kart miejskich wykupionych na jedną linię – tłumaczy Gancarczyk. Rzecznik nie potrafił nam jednak powiedzieć, dlaczego tak jest.

Odpowiedzi nie uzyskaliśmy również w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który odpowiada za komunikację w mieście. – Rodzaje i zastosowanie taryfy biletowej ustalają radni, my tylko realizujemy ich uchwały – słyszymy od Jacka Bartlewicza, rzecznika ZIKiT.

- To po prostu absurd – nie ma wątpliwości Piotrek, który czasami dojeżdża nocnymi do pracy z Bieżanowa do Bronowic. – Jakiś czas temu urzędnicy uprościli komunikację w nocy, tworząc przy dworcu punkt przesiadkowy. Miało to ułatwić przejazd z jednej części Krakowa do drugiej. Pomysł spala jednak na panewce, bo i tak trzeba kasować dwa bilety.

Zdaniem Grzegorza Stawowego, radnego PO, nie ma po co aż tak komplikować taryfy biletowej. – Wręcz przeciwnie, należy ją jak najbardziej uprościć. Nie widzę najmniejszych problemów z tym, by zrobić to w tym przypadku i ułatwić życie ludziom, którzy korzystają z komunikacji nocnej. Budżet miasta na tym kokosów nie straci – przekonuje i obiecuje, że przygotuje odpowiednią uchwałę.

Autor: Piotr Hamernik

 

Kategorie

Gazeta Wyborcza, Ja w prasie

 
 
 

Tagi

 
 
  • RSS